Hej!
Od początku. Rano jak zawsze umyłam się, przygotowałam, zjadłam śniadanie, ubrałam i wyszłam do szkoły. Dzwonię do Zaki: włącza się poczta głosowa. Myślę sobie: to pewnie nie idzie do szkoły. Okazało się, że zaspała i wstała dopiero o 11. Siedziałam sama, to znaczy nie całkiem, bo gadałam z różnymi dziewczynami z tej klasy. Na ostatniej lekcji, czyli Niemieckim rozmawiałam z taką dziewczyną (znam jej imię, ale nie będę pisać). Powiedziała, że poda mi plan lekcji na facebook'u. Ja jej powiedziałam, że chyba mnie nie znajdzie, bo mam Ora, a nad O jest taka kreseczka. Odpowiedziała, że wie, bo już mnie kiedyś znalazła. Za chwilę zapytała się po jakiemu to. Ja, że po Japońsku. Ona znów się zapytała czy uczę się Japońskiego. Ja, że nie, ale uczę się Koreańskiego. A przy drzwiach stała cała grupka dziewczyn i chciały wiedzieć jak mówię po Koreańsku. Więc zaczęłam: "czo ryl łehe esso czuśin modyn gose gamsa - dyrimnida". Nic nie zrozumiały, bo mówiłam to bardzo szybko haha. Powtórzyłam to wolno i przetłumaczyłam: "dziękuję za wszystko co dla mnie zrobiłeś / zrobiłaś". Później to jeszcze powtarzałam ^^. Po szkole o 16 miałam spotkać się z Zaki. Wracając do domu słuchałam muzyki. Gdy przechodziłam obok podstawówki to jakieś dzieci wybiegały z bramy szkolnej i takie dwie dziewczynki (około 3/4 klasa) wpadły na mnie. Jedna popatrzyła się z otwartymi ustami i mówi zadziwiona: Chinka! Druga przygląda się moim oczom i odpowiada też zdziwiona: noo. Odpowiedziałabym im mian (przepraszam), ale byłam zdezorientowana. W domu zjadłam obiad, coś słodkiego, a kiedy się poprawiałam to zadzwoniła Shan. Mówiła, że idzie z innymi gdzieś połazić. A ja, że też idę zaraz gdzieś z Zaki. Chwilę rozmawiałyśmy, potem wszyscy mówili mi annyeong (cześć)
. Poszłyśmy z Zaki, Hiruki'm i jej mamą do baru na jedzenie. Tam widzieliśmy Chińczyka z Polakiem. Rozmawiali po Angielsku, a ten niejaki Polak zamawiał jedzenie po Polsku. Po zjedzeniu obiadu poszłyśmy (już same) na lody, po colę i na plac zabaw. W drodze na alejkę rozmawiałyśmy po Koreańsku, a jacyś chłopcy zaczęli za nami iść (dosłownie 5 centymetrów od nas). Jeden mówi do drugiego: no chodźmy za nimi! Chcę posłuchać jak rozmawiają, chcę je zobaczyć! Na alejce skręcili w taki jakby lasek i górki (chodzę tamtędy do szkoły) i wołali za nami po Angielsku jakim językiem mówimy i takie tam. W domu zaczęłam się zmazywać, a moja mama pyta się: co robisz? Ja: no idę się wykąpać. Mama: idziesz się wykąpać? Ja: ale czemu cię to tak dziwi, przecież kąpię się codziennie... Haha. Późnej miałam odpały typu: idę sobie, widzę róże w wazonie i krzyczę: kwiatuszki! Z Koreańskiego umiem już dwie i pół strony zeszytu A5. W piątek jadę do taty, dzwonię do Shan i Ruki'ego. Ogólnie Azjaci różnią się od Europejczyków nie tylko wyglądem, ale i pod względem zachowania. O chłopakach. Potrafią się zachowywać, są śmieszni, mili i kochani, dużo rzeczy mogłabym wypisywać. Przynajmniej Ci, z którymi się przyjaźnię. No i Ruki oppa
. Jeej. Jest słodki, troskliwy i po prostu kochany! ;3. Teraz o dziewczynach. Są słodkie, miłe i kochane. Też dużo rzeczy mogłabym o nich wypisywać. Ale to nie jest tak, że oni nie potrafią się odgryźć.
Bai bai ^^.
댓글 없음:
댓글 쓰기