Hej!
Dziś na pierwszej lekcji, czyli wuefie poszliśmy na miasto rozdawać ulotki odnośnie piątkowego festynu w naszej szkole. Była klasa 2b i jeszcze jakaś 3. Razem z Zaki poszłyśmy z taką grupką dziewczyn. Haha... śmiesznie było. Po powrocie do szkoły były już normalne lekcje, to znaczy parę osób z naszej klasy nic nie musiało robić oprócz bycia cicho. Jutro wracamy do naszej klasy... Ta klasa 2b jest o wiele lepsza. A na którejś z przerw napisała do mnie Marika: "nienawidzę cię za Ruki'ego oppa!". Kłóciła się ze mną, wyzywała od szmat i idiotek, mówiła, że mam taki szpan, że chodzę z Azjatą i napisała: "ach zresztą nie obchodzicie mnie ty i ten [cenzura] Ruki". Ja jej odpisałam: "oppa nie jest [cenzura], to chyba ty masz coś z głową!". Nie żałuję swojej decyzji i nie zamierzam się wycofać. Później dzwoniłam do Shanti, mówiła, że Marika była dzisiaj w szkole, że to była masakra i że nie uwierzę co się działo na szkolnym korytarzu. W piątek zadzwonię do Shan, a nie jutro, bo to tylko jeden dzień, a w piątek będę miała już pieniądze na telefonie. Chcę z nią długo porozmawiać. A no i jak czytałam te sms od Mariki, to Zaki mi w komórkę zaglądała i się śmiała. A tak przy okazji Zaki nie ma w domu internetu, bo coś się zepsuło i dlatego nie pisze na blogu. Mówiąc o Zaki dzisiaj też z nią poszłam gdzieś połazić, ponieważ nie miałam dodatkowego Angielskiego. Przyszła po mnie i poszłyśmy "szukać" jej mamy, bo miała rozładowany telefon i nie dało się do niej dodzwonić. Po drodze byłam nieźle wkurzona, bo wcześniej mi się słoik rozbił i musiałam wszystko sprzątać, a do tego nie potrafiłam ubrać butów, które chciałam włożyć ;o. Jeszcze myślałam, że głośnik w telefonie mi się zepsuł, bo nie było słychać muzyki (okazało się, że był całkowicie wyłączony) i chciałam to sprawdzić, a Zaki coś do mnie gadała. Wściekłam się i ją popchnęłam. Głupio mi :c. Ale za chwilę ją przeprosiłam i się do mnie nawet przytuliła ^^. Poszłyśmy na miasto do sklepu CCC gdzie znalazłyśmy jej mamę z Hiruki'm. Wzięła 20 złotych i udałyśmy się do Mc donald'a. Zaki zamówiła sobie shake'a, a ja loda (oczywiście ta pani musiała wszystko pomylić i dała mi loda w wafelku z polewą karmelową, a ja chciałam loda w kubeczku z polewą karmelową i batonem Kit Kat, różnica między nimi jest duża). Nieważne. Poszłyśmy do takiego ślicznego parku i usiadłyśmy na ławce. Wracając kupiłyśmy colę i wstąpiłyśmy do baru, bo Zaki jest wiecznie głodna haha. Jadłyśmy razem z talerza japoński ryż z sosem - yummi! Nie powiem co przy tym jedzeniu się działo. No i do domu. Zaki odprowadziła mnie do podstawówki gdzie się pożegnałyśmy.
Śliczny hotel, który widziałyśmy po drodze na miasto:
Park (na żywo wygląda dużo lepiej:
Zaki:
Ja:
Róże:
A odnośnie tych postów, to będę ustawiać prawdziwe godziny publikowania. Na dzisiaj tyle.
Annyeong! (cześć!) ;3





댓글 없음:
댓글 쓰기