나에 대해

내 사진
❤ アレクサンドラ/올라 ❤ Hej! Urodziłam się 5 września 1997 roku. Mieszkam w Polsce, ale w przyszłości chcę wyjechać do Korei Południowej. Uczę się języka Koreańskiego i Japońskiego. Głównie słucham k-pop, ale lubię też Japońskie piosenki. Interesuję się modą Azjatycką, muzyką, kulturą Japonii i Korei. Lubię śpiewać i rysować. Mam mnóstwo świetnych znajomych i najlepszą przyjaciółkę Żaklinę❤ (Zaki). Mam również świetnych przyjaciół w Azji. Razem z Zaki mamy plany na przyszłość. Bardzo interesuje mnie też styl Gyaru, lecz ma pewne wymagania, na przykład mocny makijaż. Chciałabym zwiedzić Azję, a także Nowy Jork, Hollywood i Szwecję.

월요일, 8월 27, 2012

안녕!
Dziś wróciłam z wakacji! Jestem z tego powodu okropnie smutna, ale jednocześnie szczęśliwa. Smutna dlatego, że wyjechałam ze wsi i zostawiłam tam kogoś, a szczęśliwa dlatego, że wróciłam do Zaki :D. Na pierwsze dwa tygodnie wakacji pojechałam z tatą, jego dziewczyną i siostrą do domku jednorodzinnego w mieście Rybnik. Tam siedziałam na podwórku i robiłam różne rzeczy, raz poszliśmy na miasto.
Zdjęcia z Rybnika i u taty:








Z Rybnika tata zawiózł mnie na wieś na niecałe dwa miesiące! Tam na początku był mój kuzyn i kuzynka, ale kiedy odjeżdżali to się z nimi pokłóciłam, bo moja kuzynka zrobiła aferę o cienie do powiek. Powiedziałam jej, żeby lepiej posprzątała swój bałagan. Nie chcecie wiedzieć co się walało po podłodze :o. Gdy pojechali to chodziłam do koleżanki i kolegów. 15 sierpnia było święto i msza w Kościele za naszych pradziadków. Niestety przyjechali moi kuzyni i byli do soboty. W to święto, w środę poszłam się przejechać na rowerze. Chciałam skręcić na pola, ale drogę zajechali mi Chińczyk (Radek - on nie jest Chińczykiem, to tylko przezwisko) i Szymek. Rozmawialiśmy i pojechaliśmy do lasu na piaski. Tam już byli Kacper, mój kuzyn i kuzynka. Budowali coś z patyków, blach, desek, wyrzuconych stołków i tym podobnych rzeczy, po czym później chodził Kacper, a oni nagrywali filmiki. Szymek popchnął mnie na gałęzie, a w pewnym momencie rzucił się od tyłu ~o~. Radek siedział sam, tylko później przyszedł. Mój kuzyn zapalił ognisko. Coś mu odbiło... (nie opisuję wszystkich szczegółów). Wszyscy zabrali się z Kacprem po krowy, a mnie z Radkiem "wygonili". Wcześniej nienawidziliśmy się z Radkiem (znam go odkąd przyjeżdżam na wieś, a miałam wtedy rok, ale zazwyczaj z nim nie rozmawiałam, więc go nie poznałam tak dobrze). Pojechaliśmy się przejechać. Bardzo długo nam zeszło. W następne dni też z nim rozmawiałam. Okazało się, że jest fajny. Miałam jeszcze na tydzień jechać do taty, ponieważ mi się na wsi nudziło, ale zostałam jeszcze do dziś rana. W końcu zaczęłam chodzić z RadkiemVintage Fairy (tydzień temu). Mówiłam, że już nigdy nie będę z Polakiem, a jednak... (Shanti też teraz nie chodzi z Azjatą. Pogodziłam się z Shanti!Vintage Fairy). Jeździliśmy po polach, siedzieliśmy na nich, rozmawialiśmy, chodziliśmy wieczorami na spacery i robiliśmy inne rzeczy (prywatne sprawy). Przedwczoraj rozmawiałam z Radkiem koło jego domu i przyszedł do nas jego młodszy brat Marcin. Dostałam od niego jabłkiem w twarz! Radek zaczął go gonić i coś krzyczeć. Ale... Marcin dostał za swoje. Uciekał przed swoim bratem i wpadł w KROWIĄ KUPĘ!!! Kekekeke. Poszedł się przebrać. My z Radkiem płakaliśmy ze śmiechu. Musiałam sobie usiąść pod płotem, aby się nie przewrócić. A wieczorem na spacer. Wczoraj rano padał deszcz, więc siedziałam na schodach przed domem i zrzędziłam, żeby zrobiła się pogoda. Przyszedł do mnie pięcioletni Filipek od sąsiadów. Chwilę później zadzwonił Radek. Poszłam w deszczu na przystanek autobusowy, gdzie mieliśmy się spotkać. Rozmawialiśmy, a on zabrał mi telefon i dokańczał kasowanie smsów (robił tak przez pare dni :d). Z przystanku poszliśmy na pola, robiliśmy coś i jedliśmy śliwki. Gdy wchodziłam na swoje podwórko, to Radek rzucił we mnie gruszką. Zaczęłam go gonić przez wieś, złapałam za kark i ściskałam.
Ja: co sie mówi?
Radek: przepraszam.
Poszłam do domu. Miałam się z nim później spotkać, ale pojechał do pobliskiej wsi Kluczyc. Nudząc się pojechałam z Marcinem na piaski. Wdrapaliśmy się po górze piachu na zbocze w lesie i szliśmy nim do końca. W pewnym momencie trzeba było przejść między drzewem a spadem w dół. Marcin przeszedł, ale pode mną się zawaliło. Trzymałam się drzewa (nie wiem po co, mogłam sturlać się z górki po piachu), wisiałam i krzyknęłam. Wciągnął mnie do góry, ale moja ręka ucierpiała na trzymaniu się drzewa. Obydwie piekły, ale tylko jedna się rozcięła. Marcin sadził drzewka w piasku, a potem pojechaliśmy w stronę domów. Spotkaliśmy Radka przyganiającego krowę. Poczekaliśmy na niego 20 minut, bo jeszcze pojechał rowerem do jakiejś pani. Kupiliśmy lody i rogaliki i pojechaliśmy na schody pod remizę. Tam Radek zaczął kasować mi zdjęcia. Nie chciałam mu na to pozwolić, więc próbując dostać telefon tak się wychylałam, że go przewróciłam i leżałam na nim :o (on wtedy siedział na schodach). A później nie potrafiłam wstać! Marcin zabrał telefon i kasował zdjęcia. Chciałam mu zabrać telefon, ale Radek mnie trzymał. W cudowny sposób odpiął mi się stanik... Kazałam Radkowi go zapinać. Powiedzieliśmy jego bratu, aby poszedł do domu, bo chcemy sami gdzieś się przejść (podszedł niechętnie, ponieważ chciał iść z nami dlatego, że jutro jadę do domu). Pożegnałam się z Radkiem. 
Zdjęcia ze wsi w miasteczku Secemin:













Na wsi:









Dziś wstałam o 6:00. Umyłam się, zjadłam śniadanie, spakowałam ostatnie rzeczy i wyszłam na 5 minut przejechać się na rowerze. Jeszcze go spotkałam :D.
Radek: nie jedziesz jeszcze?
Ja: za chwilę jadę, tylko wyszłam, bo mogę na chwilę gdzieś iść.
Radek: ja właśnie teraz jadę (jechał na 8:00 do takiej pani).
Ja: aha. Pa.
Radek: pa.
Wróciłam z ciocią i wujkiem. Byłam u nich w Katowicach około godzinę. Miałyśmy iść z ciocią na zakupy, ale w windzie spotkałyśmy moją mamę. Ciocia zeszła z nami na dół i poszła załatwiać swoje sprawy, a ja z mamą pojechałyśmy do sklepu. W domu zjadłam obiad ze Sphinx'a, rozpakowałam się i czekałam do wyjścia (umówiłam się z Zaki). Czekałam na nią godzinę -.-'. Poszłyśmy do centrum handlowego Forum. Po drodze zjadłyśmy frytki z sosem czosnkowym. W Forum jest teraz w danych sklepach Azjatycka wyprzedażVintage Fairy. Idziemy z Zaki tam jeszcze. Kupiłam sobie bluzkę (zdjęcie kiedyś tam dodam). Widziałyśmy tyle ślicznych rzeczy! I śliczny sweter!
Zdjęcia z dziś Vintage Fairy:





Dziś byłyśmy z Zaki w Chińskiej restauracji, która należy do Chińskiej rodziny :D. Tam są produkty sprowadzane z Chin i potrawy przygotowywane przez samego Chińczyka. W niektórych Azjatyckich restauracjach są podróbki potraw, bo Polacy nie potrafią gotować takich rzeczy. Dziś jadłyśmy prawdziwe Vintage Fairy. Jadłyśmy pałeczkami, chociaż były widelce, łyżki. Zaki uczyła mnie jeść pałeczkami. Mówiła, że uczyła ją tego chyba z godzinę żona tego Chińczyka.



Po drodze do domu:


Rzeczy kupione w wakacje:




Ach. Ja sie już nie maluję. Nie chce mi się i... po prostu nie chcę.
Bai bai =^.^=

댓글 없음:

댓글 쓰기