안녕!
Za niedługo jadę do Rybnika. Chyba, bo mój tata ma niezły refleks spóźniania się. Jestem już spakowana, ubrana i słucham SHINee. Dziś znów jest naprawdę gorąco. Na śniadanie (dość późne) zjadłam wietnamskie danie. To była masakra ~o~. Tego nie dało się zjeść! Nie dlatego, że było niedobre, było pyszne, ale... Jak przypuszczam to powinno się jeść pałeczkami, a ja to jadłam łyżką. To znaczy mogłabym zjeść to pałeczkami, ale nie chciałam tak jeść przy mamie kekeke.
Ja: aish tego nie da się zjeść!
Mama: czemu?
Ja: bo to się powinno jeść pałeczkami!
Mama: makaron jeść pałeczkami??
Ja: no tak Azjaci tak jedzą.
Mama: ale ty chyba nie umiesz jeść pałeczkami.
Ja: nie (skłamałam, bo w miarę dobrze mi to idzie).
Jak szłam wyrzucić śmieci, to stałam w przedpokoju nimi obładowana, próbowałam otworzyć sobie drzwi i śmiejąc się mówię do mamy: wyprowadzam się.
Jestem ubrana w krótkie granatowe spodenki w białe serduszka, białą bokserkę z hello kitty, białe baleriny i mam koka, a na nim granatową kokardkę w białe groszki. Mam jeszcze bransoletkę, na którą dokupuje się i dopina różne rzeczy. Ja mam na razie na niej rybkę. Tyle chciałam napisać :D.
Wietnamskie dnie:Baai ^___^


댓글 없음:
댓글 쓰기