Wczoraj miałam zakręcony wieczór, bo pisałam z Ruki'm, Zaki chciała zadanie na biologię, ja to zadanie akurat robiłam i moja mama zamiatała w całym mieszkaniu. Potem poszłam umyć zęby i spać o 22. Jednak nie spałam do północy, bo dalej pisałam z Ruki'm - haha. Dziwne, że jak się obudziłam o 6:15 to byłam bardzo wyspana.
Rano wyrobiłam się szybko i czekałam w domu na odpowiednią porę, aby wyjść do szkoły. Miałam upleść sobie warkocze, ale stwierdziłam, że swoje włosy mam dziś bardzo proste, więc ich nie zrobiłam. Dzwonię do Zaki: idziesz do szkoły?
Zaki: ne (tak).
Ja: aha, annyeong unnie.
Gdy byłam pod szkołą to Zaki dzwoniła, że jednak nie idzie do szkoły. Było mi smutno, bo znowu musiałam sama siedzieć. Po szkole poszłam do Zaki ciesząc się, że z nią pogadam o tym i owym. Dzwonię domofonem i mówię Zaki żeby mnie wpuściła na klatkę schodową. Jej mama coś mówiła, a ja: uma (mama - nie jestem pewna czy dobrze napisałam) będę cicho! Musiałam pół godziny czekać na Zaki aż się wyrobi, bo szukała jeszcze telefonu. Poszłyśmy do takiego baru, gdzie są Japońskie i Polskie dania. Zjadłyśmy i udałyśmy się po colę do sklepu Biedronka koło jej domu. Później poszłyśmy po lody, Zaki zobaczyła Azjatów (mamę, dwóch synów i małą dziewczynkę - rozmawiałyśmy kiedyś z ich mamą) i zaczęła tam biec i mnie ciągnąć. Z czego brzuch mnie bolał, a dzisiaj mam coś z nim, bo mnie co jakiś czas boli. Zaki u mnie na podwórku zaczęła gonić za chusteczką, która jej co chwilę z ręki wypadała, a wiał wiatr. Strasznie mi but nogę obtarł :c. Zadzwoniłam do Ruki'ego <3. Shanti z nim była, ale zaraz sobie poszła. Miałam dodać zdjęcie mojego dzisiejszego stroju, ale nie zdążyłam zrobić, bo miałam dodatkowy Angielski, więc jutro dodam. Ogólnie jestem taka szczęśliwa! ^.^ Bardzo. Nie potrafię tego opisać! Zaki też cieszy się z mojego szczęścia.Martyna dzisiaj do mnie w szkole mówi: świecisz się.
Ja: co z tego, nie obchodzi mnie to.
Ooo! Miałam napisać kiedyś, że Martyna wpadła w krzaki! Myślałam, że padnę ze śmiechu! Chciała wskoczyć na murek, ale zahaczyła nogą o niego i leci... Miała pecha, bo wpadła w róże. Teraz robię zadanie z matematyki i Polskiego. A jak Zaki mnie zobaczyła, to zaczęła się przytulać i piszczeć, że bardzo uroczo wyglądam. A w drodze po lody powiedziała: "jesteś bardziej urocza, dzisiaj ani razu nie przeklęłaś". Ja na to: tak, staram się w ogóle nie przeklinać, chyba, że coś / ktoś mnie bardzo wkurzy. Ouch! Chcę już pierwszego czerwca! Bo wtedy będę mogła dużo dzwonić ;). A teraz nie mogę, bo już wygadałam wszystko. To na dzisiaj tyle.
Ooo! Miałam napisać kiedyś, że Martyna wpadła w krzaki! Myślałam, że padnę ze śmiechu! Chciała wskoczyć na murek, ale zahaczyła nogą o niego i leci... Miała pecha, bo wpadła w róże. Teraz robię zadanie z matematyki i Polskiego. A jak Zaki mnie zobaczyła, to zaczęła się przytulać i piszczeć, że bardzo uroczo wyglądam. A w drodze po lody powiedziała: "jesteś bardziej urocza, dzisiaj ani razu nie przeklęłaś". Ja na to: tak, staram się w ogóle nie przeklinać, chyba, że coś / ktoś mnie bardzo wkurzy. Ouch! Chcę już pierwszego czerwca! Bo wtedy będę mogła dużo dzwonić ;). A teraz nie mogę, bo już wygadałam wszystko. To na dzisiaj tyle.
Bai bai ;D

댓글 없음:
댓글 쓰기