안녕!
Dzisiaj dokańczam wczorajszą notkę, ponieważ moja mama powiedziała, że mam wybierać: oglądać telewizję lub spać. Wybrałam spanie, a w weekendy jestem strasznym śpiochem haha.
Wczoraj było swietnie z Zaki, Oneki'm i Ruki'm. Wstałam o godzinie 11:30, umyłam się, pomalowałam oczy i czekałam, ponieważ o godzinie 15 miałam spotkać się z Zaki. Na śniadanie / obiad zjadłam pizzę. Kiedy miałam się ubrać to miałam taką minę ~o~. Moje krótkie spodenki były za małe, a te nowe wisiały mokre na suszarce. W końcu wygrzebałam z szafy jakieś białe krótkie spodenki z pojedynczymi kolorowymi paskami. Do tego miałam białą bokserkę w szare paski, granatową narzutkę i białe trampki. Bluzka i spodenki kompletnie nie pasowały do siebie, ale nie miałam już czasu, poza tym szłam na podwórko do Zaki, które jest otoczone prawie ze wszystkich stron blokami. Pod blok Zaki zaszłam o godzinie 16, a ona na dół zeszła o 16:30. Zawsze tak ma, więc czekając na nią trzeba mieć nieziemską cierpliwość. Zadzwoniłyśmy do Oneki'ego (był z resztą chłopców). Rozmawiając Zaki wpadła do piaskownicy i kopnęła mnie w nos, a później jeszcze raz uderzyła w niego łokciem. To bardzo bolało :c. Rozmawiałyśmy o wszystkim... Po południu zjadłyśmy ciasto (ja oczywiście musiałam je zrzucić z talerza -.-'). Później poszłyśmy do sklepu Biedronka, który jest zaraz obok domu Zaki po bułki i pastę z łososia. Jak zjadłyśmy to znów pobiegłyśmy do tego sklepu po bułki dla Hiruki'ego i jej mamy. Za chwilę podreptałyśmy do sklepu Żabka po mleko dla takiej pani. W tym sklepie był murzyn :> i jakiś facet, chyba pijany czepiał się go, że jak nie ma doładowania za dziesięć złotych, to za dwadzieścia też nie będzie. I coś mówił: dla murzynów nie ma doładowania. Sprzedawczyni musiała uspokajać tą osobę, a ja mówię do Zaki: aigoo mógłby przestać już gadać. To było naprawdę żałosne, co z tego, że był tam murzyn? Właśnie to jest powód do radości, że jest ktoś inny. Jak wróciłyśmy na podwórko to zadzwoniłyśmy do Oneki'ego i Ruki'ego. Udawałyśmy dwóch mężczyzn, że nas porwali i Zaki mówiła: pieniądze albo życie. Co coś powiedziała to się cicho śmiałyśmy. Nie było to łatwe. Raz się specjalnie wyłączyłyśmy i Onee szybko zadzwonił. Później powiedziałyśmy, że to my. Na początku, jak Zaki mi opowiadała chłopcy się przestraszyli, uwierzyli, byli trochę zrozpaczeni i jeszcze coś zrobili (nie ważne co, nie muszę się tłumaczyć). Ruki zaczął w tej rozmowie coś podejrzewać i mówił Oneki'emu żeby spróbował wyłapać nasze głosy. Jak już się dowiedzieli, że to my zaczęli się śmiać i mówili, że kiedyś też tak zrobili swoim dziewczynom. Po czym Zaki zaczęła mówić, że to wszystko ja wymyśliłam, więc zaczęłam ją gonić i krzyczeć: ja! Zaki! Jigeum mwu hani?! To nie ja! (hej! Zaki! Co ty robisz?! To nie ja!). Co robili chłopcy? Śmiali się. Zaki stanęła i obróciła się do mnie z bardzo smutną miną i mówi: omo... Myślałam, że coś się stało, że Onee i Ruki się wściekli i że chcieli... Patrzę się na Zaki zrozpaczona, a ona zaczyna się śmiać. Uwierzyłam. Ale to w końcu pomysł Ruki'ego
. Zaki do mnie mówi: on ma świetne pomysły! Ja: tak, tak wiem i łatwo się na nie nabrać... Do tego unnie świetnie gra. Chłopcy powiedzieli żebyśmy nigdy więcej tak nie robiły. Na koniec już nie napiszę co mówiliśmy. Prywatność :D. Potem zjadłyśmy kolację. Do domu wróciłam o godzinie 22. Mama Zaki i ona sama mnie odprowadziły. W sobotę jak doładuje mi się konto to zadzwonię do Shan i Woo Ri, żeby porozmawiać też z innymi.
Kolacja:
Na kolacji połowę makaronu zrzuciłam na talerz Zaki kkkk.
Bai ;3

댓글 없음:
댓글 쓰기